english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

10. Niedziela po Trójcy Świętej

24 sierpnia 2014 r.

„W piątym miesiącu, siódmego dnia tegoż miesiąca, a był to dziewiętnasty rok panowania króla Nebukadnesara, króla babilońskiego, przybył Nebuzaradan, dowódca gwardii przybocznej, dworzanin króla babilońskiego, do Jeruzalemu. I spalił świątynię Pana, dom królewski i wszystkie domy w Jeruzalemie, wszystkie duże domy spalił ogniem, wszystkie zaś mury otaczające Jeruzalem zburzyło całe wojsko chaldejskie, które było przy dowódcy gwardii przybocznej, resztę ludu zaś, która jeszcze pozostała w mieście, i tych, którzy zbiegli do króla babilońskiego oraz resztę pospólstwa uprowadził Nebuzaradan, dowódca gwardii przybocznej do niewoli. Niektórych jednak z biedoty wiejskiej pozostawił dowódca gwardii przybocznej jako winogrodników i oraczy”.

2 Krl 25,8-12


 Pokładamy nadzieję w Tobie, Panie

 

I. Wśród niedziel po Trójcy Świętej, dziesiąta niedziela zajmuje szczególne miejsce. Teksty biblijne czytane podczas nabożeństwa, nakazują nam myśleć o ludzie Bożym Starego Testamentu, o potomkach Jakuba, z których według ciała pochodził nasz Pan i Zbawiciel, Jezus Chrystus. Mówią one o wzajemnym związku Boga z Izraelem i o zaangażowaniu się Jahwe w historię Narodu Wybranego. Nietrudno jednak zauważyć, że wszystkie one mówią o tragicznych wydarzeniach z historii Izraela. Wśród nich znajduje się przepowiednia Chrystusa o zburzeniu Jerozolimy. Spełniła się ona 10 sierpnia 70 roku po Chr. Wspominamy to wydarzenie każdego roku w dziesiątą niedzielę po Świętej Trójcy

 

      Zburzenie Jerozolimy w 70 roku nie było jedynym, tak tragicznym wydarzeniem w dziejach Izraela. Podobne miało miejsce znacznie wcześniej, a mianowicie w 587 roku przed Chr. Słowa „…przybył Nebuzaradan, dowódca gwardii przybocznej, dworzanin króla babilońskiego, do Jeruzalemu. I spalił świątynię Pana, dom królewski i wszystkie domy w Jeruzalemie” są bardzo zwięzłym, kronikarskim opisem tego wydarzenia, po którym nastąpiła niewola babilońska.

 

II.  Jeśli dzisiaj zwracamy uwagę na te dwa wydarzenia z dziejów Izraela, to nie poszukujemy potwierdzenia poglądu, wywodzącego się z filozofii greckiej, że historia się powtarza, lecz aby raczej uświadomić sobie pewną oczywistość, mającą uzasadnienie w Biblii, a mianowicie, że z Izraelem w ciągu jego dziejów nierozerwalnie związane jest cierpienie, które wydaje się przewyższać doświadczenie i cierpienie każdego innego narodu.

 

      Lud Wybrany wyrósł z bólu, cierpienia i krwi jego dzieci mordowanych z polecenia faraona w Egipcie. Bóg zawarł z Izraelem przymierze na rozpalonych piaskach pustyni synajskiej, w czasie nie dającego się wyobrazić umęczenia uciekających niewolników przed prześladowaniem i zagładą biologiczną. Kształtowaniu się świadomości narodowej i odrębności religijnej potomków Jakuba, towarzyszyło nieustanne zagrożenie bytu. Stary Testament pisze, że Izraelici ciągle musieli walczyć o zachowanie swojej egzystencji. Ten mały naród nie mógł przetrwać przez wszystkie wieki swojej narodowej tragedii bez pomocy Bożej. Ręka Boża prowadziła lud i kształtowała jego historię. Lecz to dotknięcie ręki Bożej bardzo często związane było z cierpieniem i doświadczeniem. Bóg jak garncarz urabiał i kształtował swój lud, który nie zawsze rozumiał Boże plany i zamierzenia. Często odwracał się od swojego Boga. Upadek Jerozolimy w 587 roku i niewola babilońska była sądem Bożym nad Izraelem z powodu jego krnąbrności, nieposłuszeństwa, a nawet jawnego bałwochwalstwa. Bóg nie da się z siebie naśmiewać. Jest Bogiem zazdrosnym i nienawidzącym grzechu. Grzesznik musi ponieść karę za popełniony grzech.

 

      Te wyważone słowa: „…przybył Nebuzaradan, dowódca gwar­dii przybocznej, dworzanin króla babilońskiego, do Jeruzalemu. I spalił świątynię Pana, dom królewski i wszystkie domy w Jeruzalemie” mówią o tragedii, której rozmiarów nie sposób sobie wyobrazić. Mówią one o rozpaczy ludzi umierających z głodu, ginących w płomieniach ognia, krzyku dzieci i gwałconych kobiet, zabijanych jak zwierzęta mężczyzn i starców.

 

      Podobne zdarzenia miały wielokrotnie miejsce w dziejach Izraela. Wstrząsający jest opis męczeńskiej śmierci siedmiu braci i ich matki, znajdujący się Drugiej Księdze Machabejskiej. Czytamy w niej: „Rozgniewał się król i kazał rozpalić patelnie i kotły. Skoro tylko się rozpaliły, rozkazał temu, który przemawiał w imieniu wszystkich, obciąć język, ściągnąć skórę z głowy i obciąć końce członków, na oczach innych braci i matki. Gdy był on już całkiem bezwładny, rozkazał sprowadzić go do ognia, bo jeszcze oddychał i smażyć na patelni” (7,3-5). Podobnie uczyniono z pozostałymi.

 

      Po zburzeniu Jerozolimy w 70 roku po Chr. i po upadku powstania żydowskiego pod wodzą Bar Kochby, z polecenia cesarza rzymskiego, Żydzi musieli opuścić swoją ojczyznę i udać się na wieczną poniewierkę. Wszędzie byli prześladowani. Zawsze przypisywano im najgorsze cechy. I tak jest do dzisiaj.

 

      W okresie wojen krzyżowych, podczas głośnych pogromów Żydów w zachodniej Europie, przyjął się wśród Żydów zwyczaj zmawiania codziennie modlitwy, zwanej Alenu. Powstała bardzo wcześnie, bo w II wieku po Chrystusie. Jest zmawiana jeszcze dzisiaj. Znamienne jest to, że nie znajdujemy w niej żadnej skargi na tragiczny i smutny los, żadnego przekleństwa i złorzeczenia. Rabini zakazywali wszelkiego rodzaju czynnego oporu. Modlitwa Alenu jest wyrazem ufności i nadziei pokładanej w Bogu. Znajdują się w niej piękne słowa: „Pokładamy nadzieję w Tobie, Panie, Boże nasz, bo wkrótce zobaczymy wspaniałość Twoje potęgi… Świat będzie uporządkowany w Królestwie Wszechmocnego i wszyscy ludzie będą wzywać imienia Twojego”. Ale czy dzisiaj Żydzi stosują się to zalecenia dawnych rabinów? Czyż nie odpłacają złem za złe? Czy zapomnieli niejedną gorzką lekcję historii?

 

      Męczeństwo ludu Starego Testamentu podczas ostatniej wojny światowej jest nam dobrze znane z opisów wstrząsających wydarzeń i faktów. Dla przykładu można zacytować zeznanie złożone podczas procesu norymberskiego przez inżyniera budowlanego Hermana Grabego, dotyczącego masowych mordów dokonanych na Żydach. Grabe zeznał: „Obserwowałem rodzinę składającą się z około ośmiu osób: mężczyznę i kobietę, oboje około pięćdziesiątki, z dziećmi w wieku około jednego, ośmiu i dziesięciu lat, i dwoma dorosłymi, dwudziestoparoletnimi córkami. Stara kobieta o śnieżnobiałych włosach trzymała to roczne dziecko w ramionach, śpiewała mu i łaskotała je. Dziecko gruchało z radości. Małżonkowie przyglądali się temu ze łzami w oczach. Ojciec trzymał za rękę dziesięcioletniego chłopca i cicho coś mu szeptał; chłopiec starał się powstrzymać łzy. Ojciec wskazał ręką na niebo, pogłaskał chłopca po głowie i zdawał się coś mu tłumaczyć. SS-man kazał im ześć do dołu, Położyć się na ciała zabitych i rannych. Potem usłyszałem strzały”.

 

      Oświęcim dla Żydów, wokół którego ostatnio wiele narasta emocji, to ziemia opuszczona przez Boga i nieraz kojarzy się z ołtarzem ofiarnym szatana. Wielu, i to nie tylko Żydom, lecz również wyznawcom Chrystusa nasuwa się pytanie: Czy jest jeszcze możliwa wiara po Oświęcimiu? Czy Bóg nie widział tych potwornych mordów? Dlaczego nie reagował?

 

      Szukanie odpowiedzi na te i podobne im pytania, są zawsze próbą usprawiedliwienia Boga w naszych oczach. Jednakże Bóg nie potrzebuje takiego usprawiedliwienia. Cokolwiek byśmy o Nim myśleli, o Jego obietnicach i miłości, zawsze pozostanie On Suwerenem, którego słowo stawia nas wobec Niego, jako Pana życia i śmierci. Anna, matka Samuela modliła się: „Pan zadaje śmierć, ale i wyprowadza” (1 Sm 1,6). Apostoł Paweł zaś napisał: „O człowiecze! Kimże ty jesteś, że wdajesz się w spór z Bogiem? Czy powie twór do twórcy: czemu mnie takim uczyniłeś?” (Rz 9,20).

 

      Być może ktoś stawia sobie w tej chwili pytanie: Dlaczego tyle czasu poświęcamy męczeństwu Żydów? Dlaczego martyrologii ludu izraelskiego poświęcona jest w Kościele 10. niedziela po Świętej Trójcy? Czy nie należy raczej sobie otwarcie powiedzieć, że ona nas nic nie obchodzi, gdyż posiadamy własną? Czyż Żydzi nie doprowadzili do krzyżowej śmierci Chrystusa?

 

      Drodzy! Wspominanie chociażby jedynie fragmentów historii martyrologii potomków Jakuba, w obliczu ciągle na nowo odradzającego się tu i ówdzie antysemityzmu, jest rzeczą konieczną, abyśmy nie dali się ponieść emocjom różnego rodzaju zwodzicielom. Obowiązują nas po wszystkie czasy słowa apostoła Pawła: „Nie odrzucił Bóg swojego ludu, którego uprzednio sobie upatrzył” (Rz 11.2). I to słowo budzi nadzieję w sercach naszych. Jeśli Bóg nie odrzucił ludu pierwszego Przymierza, to również nie odrzuci nas i nie zakryje przed nami swej twarzy. Nieodwołalne są również obietnice dane nam przez Jezusa Chrystusa. I one powinny być przed naszymi oczyma w każdej chwili naszego życia, szczególnie wtedy, kiedy grozi nam niebezpieczeństwo.

 

      Ręka wierzącego chrześcijanina nie może uczynić nikomu złego, tym bardziej tym, o których Bóg powiedział: „Kto was dotyka, dotyka źrenicy mojego oka” (Za 2,12). Nikt z nas nie może żywić w sercu nienawiści do bliźniego, tym bardziej do tych bliźnich naszych, którzy należą – według postanowienia Bożego – do Jego ludu wybranego. Chociaż nie wszyscy Żydzi uwierzyli w Chrystusa i przyjęli ewangelię, to jednak Bóg nie odwołuje raz danych obietnic i dlatego jest tylko jeden lud Boży i jedno potomstwo Abrahama, Żydzi jako potomstwo według ciała, my zaś jako potomstwo według wiary. Należy nam żywić w sercu wiarę, że gdy wypełni się czas, ci, którzy odrzucili Chrystusa, jednak w Niego uwierzą i na podstawie wiary zostaną zbawieni.

 

III.  Wspominając dziś tragiczne karty z dziejów ludu Starego Testamentu, połóżmy całą nadzieję w Bogu, który z nami zawarł przymierze przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Pamiętajmy, darowany jest nam czas łaski w Jezusie Chrystusie i nie wolno nam go zmarnować. Wykorzystajmy go należycie, aby nas nie spotkał los Jerozolimy, nad którą płakał nasz Zbawiciel.

 

      Nie zmarnujmy żadnej możliwości spotkania z Bogiem, aby przez Jego słowo budować się w dom duchowy, święte kapłaństwo, naród wybrany, powołany do przynoszenia owoców wiary i miłości. Amen.

ks. prof. Manfred Uglorz