english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

17. Niedziela po Trójcy Świętej

18 września 2016 r.

Napominam was tedy ja, więzień w Panu, abyście postępowali, jak przystoi na powołanie wasze, z wszelką pokorą i łagodnością, z cierpliwością, znosząc jedni drugich w miłości, starając się zachować jedność Ducha w spójni pokoju: Jedno ciało i jeden Duch, jak też powołani jesteście do jednej nadziei, która należy do waszego powołania; Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest; jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.



List do Efezjan 4,1-6


Powołani do jedności

 

Każdy z nas został przez Boga powołany. Nie ma kogoś, kto mógłby z czystym sumieniem zaprzeczyć słowom apostoła Pawła: „Wierny jest Bóg, który was powołał do społeczności Syna swego Jezusa Chrystusa, Pana naszego” (1 Kor 1,9). Jednak społeczność, do jakiej powołał nas Bóg można zaprzepaścić, można się jej wyrzec, sprzeniewierzyć ją.
 

To, że Bóg powołuje nas do swojej społeczności, do relacji z Nim i sobą nawzajem, nie wyklucza jeszcze naszego zaangażowania. Wręcz przeciwnie – codziennie mamy składać świadectwo o swojej przynależności do społeczności wiary, Kościoła. Słowa, jakie kieruje do nas apostoł Paweł to nie gratulacje, ale napomnienie: „Napominam was tedy ja, więzień w Panu, abyście postępowali jak przystoi na powołanie wasze”. A zatem dar Bożego powołania nie jest stanem bezruchu, zakrzepłą w czasie i przestrzeni chwilą czy sytuacją. Nie jest pozą świętości, w której można zastygnąć i cieszyć się nią do końca życia.
 

Jedność miejsca i czasu

Jedność społeczności, relacji, więzi, do której powołał nas Bóg przez Jezusa Chrystusa posiada wymiar praktyczny, który realizujemy dzień po dniu przez całe życie. Ona wzywa do działania.

Jedną z płaszczyzn tej jedności jest jedność miejsca i czasu. Nasz udział w nabożeństwach jest praktycznym wyrazem postępowania, jak przystoi naszemu powołaniu. Człowiek wierzący, wyznający Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela nie może opuszczać czy unikać spotkań, w czasie których zwiastowana jest Ewangelia i udzielane są sakramenty. Kiedy spotykamy się, aby wielbić Boga pieśnią i dziękować Mu za zbawienie, tworzymy wspólnotę, w której przynależymy jedni do drugich, a wszyscy do Chrystusa.

Jedność, wspólnota rodzą się między nami, kiedy w jednym miejscu i o jednym czasie spotykamy się w imieniu Chrystusa, bo tam gdzie dwóch albo trzech spotkało się w Jego imieniu, On jest wśród nich. I nie mają racji ci, którzy twierdzą, że nie potrzebują Kościoła ani wspólnych nabożeństw. Uważają, że w domu mogą się pomodlić i Biblię przeczytać.

 

O tym nikt nie powinien zapomnieć, jednak jeśli lekceważymy wspólne spotykanie się to nie postępujemy jak przystoi na nasze powołanie. A Bóg powołał nas właśnie „do społeczności Syna swego, Jezusa Chrystusa, Pana naszego” (1 Kor 1,9) nie zaś do samotniczego wyznawania boga, którego sami sobie wymyśliliśmy.
 

Jedność w postępowaniu

Naszemu powołaniu nie wystarcza tylko wspólne uczestniczenie nabożeństwach. Każdego dnia mamy być świadkami naszego powołania, „abyśmy postępowali w sposób godny Pana ku zupełnemu jego upodobaniu, wydając owoc w każdym dobrym uczynku i wzrastając w poznaniu Boga” (Kol 1,10). Apostoł Paweł w cytowanym tekście wspólnotowego wymiaru naszego życia nie zamyka za kościelnymi drzwiami, ale rozszerza go na każdą jego chwilę. Z pokorą, łagodnością i cierpliwością mamy znosić jedni drugich w miłości, a gdzie się to dzieje, jeśli nie w codzienności, w naszych wspólnych relacjach. Mało tego – mamy starać się zachować jedność Ducha w spójni pokoju.

Słowa te są kolejnym świadectwem, że zostaliśmy powołani do życia w społeczności. Jeśli chcemy żyć jak przystoi na nasze powołanie, nie możemy uciekać od drugiego człowieka ani go unikać. Powołani zostaliśmy do życia w obecności drugiego człowieka. Nie przystoi nam żyć na uboczu, nie brać odpowiedzialności ani nie podejmować inicjatywy.

Jedność jest jednak dla nas zadaniem trudnym. Bardzo różnimy się od siebie. I nie chodzi o różnice w wyglądzie, ale o wszystko, co możemy określić słowem duchowość. A więc charakter, temperament, różne sposoby rozwiązywania problemów, różne marzenia i oczekiwania, a w końcu różne drogi, którymi zbliżamy się do Pana Boga. Jedność nie domaga się ode mnie porzucenia swojej wolności, ale działania na korzyść drugiego człowieka, przyłączenia się do niego, bycia wśród innych i zaangażowania się w to, co wspólne, ważne.

Jedność jest wyzwaniem dla mojego egoizmu i chęci panowania nad innymi. Jedność nie zna agresji czy zaborczości. Trzeba umieć zrozumieć i przebaczyć. Jedność to nie identyczność, ale patrzenie w tym samym kierunku i osiąganie wspólnych celów. Bóg powołuje nas do tego, abyśmy byli obok siebie i dla siebie. Każdy z nas wie, jak niszczące dla jedności są uprzedzenia, żal, niezabliźnione rany.

Aby być godnymi imienia dzieci Bożych, aby nie sprzeniewierzyć swojego powołania trzeba, żebyśmy byli wśród ludzi, rozmawiali z nimi, wspólnie pracowali, nawzajem sobie pomagali. Zawsze i wobec każdego postępowali „z wszelką pokorą i łagodnością, z cierpliwością, znosząc jedni drugich w miłości, starając się zachować jedność Ducha w spójni pokoju”. A więc w tyglu życia codziennych spraw i kontaktów z innymi zachować nam trzeba jedność Ducha, dlatego mamy ubrać się „jako wybrani Boży, święci i umiłowani w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość, znosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem, jeśli kto ma powód do skargi przeciw komu. A ponad to wszystko przyobleczcie się w miłość, która jest spójnią doskonałości. A w sercach waszych niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też powołani jesteście w jednym ciele” (Kol 3, 12-15).

Jedność nadziei i wiary

Czy nie dziwi nas, że tak mało wśród nas jedności, a tak wiele nieporozumień, których nie chcemy sobie wyjaśnić, słów dawno wypowiedzianych, których nie potrafimy sobie wybaczyć? Dlaczego tak się dzieje pomiędzy nami – pyta apostoł Paweł – skoro „jedno jest ciało i jeden Duch, jak też powołani jesteście do jednej nadziei, która należy do waszego powołania; jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest; jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich”. Tak wiele nas łączy, a jednak często bierze nad nami górę to, co dzieli. Tak bardzo potrzeba nam jedności, a ciągle to, co różni wydaje się mocniejsze.

Strzeżmy jedności naszych parafii, zborów, Kościoła, który jest jeden, święty, powszechny. W którym łączą i budują jedna wiara i nadzieja. Prośmy Boga, aby usunął z nas to, co nie służy zbudowaniu i wspólnemu dobru. Pamiętajmy o modlitwie naszego Zbawiciela, abyśmy byli jedno i o jej wypełnieniu. Amen.

ks. Bogusław Cichy