english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

2. Niedziela po Wielkanocy

10 kwietnia 2016 r.

21.Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady; 22. On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego; 23. On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi; 24. On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego sińce uleczyły was. 25. Byliście bowiem zbłąkani jak owce, lecz teraz nawróciliście się do pasterza i stróża dusz waszych.

1 Piotr 2,21b-25


Dzisiejsza niedziela Miłosierdzia Pańskiego na nowo kieruje nasze myśli w stronę wydarzeń Wielkiego Tygodnia, gdy skupialiśmy się na męce i śmierci naszego Pana Jezusa Chrystusa. A wszystko wówczas zaczęło się tak radośnie. Były palmy, witające tłumy i radosny śpiew Hosanna. I tak mogło pozostać. Uwielbiony Chrystus, Jego uczniowie, świadkowie spotkań z Nim, ludzie uzdrowieni z wszelkich, nawet najstraszniejszych chorób, świat pogański, uznający Go za swego Przewodnika i Pana…, ale tak się nie stało. W jednym momencie ci, którzy radośnie śpiewali na Jego cześć, zmienili swoje ku Niemu nastawienie i złowrogo wołali: Ukrzyżuj Go! Ukrzyżuj!

 

Nie rozumiemy tego, jak można było tak zmanipulować tłum. Nie rozumiemy, albo nie chcemy zrozumieć, bo przecież, gdy na moment przeniesiemy się w obecną rzeczywistość, nie będziemy już mieli żadnych wątpliwości, że można.


Sekularyzacja świata postępuje bardzo szybko, ogarnia ona również co raz szersze kręgi chrześcijan. Człowiek oddala się od Boga, nie potrzebuje Kościoła – tej społeczności świętych, próbuje sam być Panem wszystkiego. A kiedy upada i potrzebuje pomocy, wówczas najczęściej uświadamia sobie, że… znaleźć ją może tylko u Boga. A Bóg cierpliwie czeka, czeka, tak jak ojciec na powrót swego marnotrawnego syna. A pojednanie z Nim, to nic innego jak ponowne jednoczenie tego, co zostało rozdzielone.


Śmierć Chrystusa była dla nas dniem pojednania się Boga z człowiekiem, ale w kontekście krzyża Chrystusa, Bóg oczekuje również naszej reakcji. Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady; On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego.

 

To nie gwoździe Cię przebiły, lecz mój grzech,
To nie ludzie Cię skrzywdzili, lecz mój grzech
To nie gwoździe Cię trzymały, lecz mój grzech.
Choć tak dawno to się stało, widziałeś mnie.

 

Czy uświadamiamy sobie prawdę tych słów zawartych w pieśni pasyjnej? Czy ten czas refleksji nad sobą, nad swoim życiem i nad swoim grzechem, który przeżywaliśmy zaledwie przed dwoma tygodniami coś w nas zmienił, czy zmienił coś w naszym społeczeństwie, chrześcijańskim społeczeństwie? Ostatnie czasy pokazują nam, że nadal jesteśmy podzieleni i skłóceni. Wiele jest wokół nas wzajemnej niechęci i nienawiści między ludźmi. Wielu szuka okazji do zemsty na swych domniemanych lub prawdziwych przeciwnikach. A wszystko to dzieje się wśród nas chrześcijan, wśród tych, dla których krzyż Chrystusa jest znakiem pojednania i Bożego miłosierdzia. Skoro sam Bóg pojednał się z nami przez krew swego Syna, to czy i my nie powinniśmy być gotowi do pojednania miedzy sobą? Czy gotowi jesteśmy na takie pojednanie? Sądzę, że tak. Musimy jednak pragnąć tego ze szczerego serca, musimy uwierzyć, że może potrzeba dzisiaj czegoś więcej niż tylko stawać w Wielki Piątek pod krzyżem Golgoty, a potem z niedowierzaniem nad pustym grobem naszego Pana. Może potrzeba czegoś więcej niż fizycznej audiencji na świątecznych nabożeństwach. Sądzę, że przede wszystkim potrzebna jest nam świadomość tego o czym mówią słowa pieśni pasyjnej, którą wyżej zacytowałem, potrzeba ufności, że Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady.

 

Co to znaczy dziś dla nas: wstępować w ślady Jezusa? Pytanie wydaje się być proste, ale czy prosta bywa też odpowiedź? Jakie to są ślady, które Jezus nam zostawił? Niewątpliwie jednym z nich jest Jego nauczanie. Pochylenie się nad Pismem Świętym, które – sądzę, że i dzisiaj - dla nas, ewangelików ma tak wielkie znaczenie (sola scriptura!). Czy odnajdujemy w nim siebie i swoją sytuację życiową?

 
Angelus Silesius, właściwie Johannes Scheffler – śląski poeta religijny doby baroku, tworzący w języku niemieckim, napisał pieśń religijną, która nawołuje wiernych do wstępowania w ślady Chrystusa:

 

W ślad za mną woła Chrystus Pan, w ślad za Mną hufce moje!
Zaprzyjcie się, porzućcie świat, obleczcie wiary zbroję!
Weźmijcie na się krzyż i znój i pójdźcie za Mną w życia bój!

 

Wpatrujemy się dzisiaj w żywe przykłady wyznawców Jezusa, w których jaśniała prawdziwa doskonałość objawiająca się w ich życiu i działaniu. Popatrzmy, jak małym i prawie niczym jest to, co my czynimy, jako współcześni chrześcijanie. Czymże jest nasze życie i postępowanie w porównaniu z ich życiem?


Wyznawcy i przyjaciele Chrystusa służyli Panu w głodzie i pragnieniu, w zimnie i nagości, w pracy i umęczeniu, w czuwaniu i postach, w modlitwie i rozmyślaniu, w licznych prześladowaniach i obelgach. Dziś powiemy o nich, że stąpali śladami Chrystusa, bo Chrystus cierpiał za nas, zostawiając nam przykład, abyśmy wstępowali w jego ślady.

 

Bardzo krótki wiersz, a mówi tak wiele. Apostoł Piotr podał w nim powód, dla którego przyszedł Chrystus na świat i w jaki sposób powinno to wpływać na nas. Chrystus przyszedł na tę ziemię nie po to, żeby Boga sprowadzić tu, gdzie my jesteśmy, ale by nas podnieść tam, gdzie jest Bóg.

 

Apostoł Piotr dokładnie wyjaśnia, że jedyną ścieżką prowadzącą do wypełnienia woli i Bożego celu, jest ścieżka wytyczona przez ślady Tego, który jest naszym wzorem. Piotr powiedział to w bardzo wyraźny sposób, że Chrystus jest dla nas przykładem. Kiedy patrzymy na Jego życie, jako człowieka, gdy patrzymy na to, jak żył i jak zwyciężał na tej ziemi, to zauważamy bardzo wyraźne wskazówki, jak my mamy żyć i jak możemy zachować wiarę i dokonać biegu.


Apostoł Piotr mówi, że On – Jezus Chrystus zostawił ślady i my powinniśmy w Jego ślady wstępować. Nie ma innej drogi. Pierwszy krok w tej podróży nie tylko prowadzi tam, gdzie On jest, ale również pokazuje, jak być takim, jakim On jest. To nie jest alternatywa. Jeżeli chcemy dojść tam, gdzie On jest, jeżeli chcemy robić to, co On czyni, musimy wstępować w Jego ślady. Każda inna droga odciąga nas od Boga. Tylko wtedy, kiedy nauczymy się iść za Nim, będziemy patrzeć na Jego życie i próbować Go naśladować.


Kyle Idleman w swojej książce „Więcej niż fan” pisze: Każdy właściciel pojazdu okresowo dokonuje kontroli jego stanu technicznego, aby pojazd został dopuszczony do ruchu. Regularnie też powinniśmy sprawdzać stan naszego zdrowia, wykonując badania kontrolne i ewentualnie rozpocząć leczenie. Podobnie rzecz ma się z naszą wiarą. Jedyna różnica polega na tym, że nie istnieje jakiś przepis obowiązującego prawa, ani instytucja, która w tym obszarze egzekwowałaby naszą sumienność i systematyczność.

 

Być może nigdy dotąd nie przeprowadzaliśmy "diagnostyki" naszego chrześcijaństwa, nie zadawaliśmy sobie pytań o jego stan, w odniesieniu do tego, jak definiował je Jezus.
Oto kilka z nich - Decyzja czy zobowiązanie? Wiesz o Nim czy Go znasz? Jeden z wielu czy jeden jedyny? Pójście za Jezusem czy przestrzeganie reguł? O własnych siłach czy w mocy Ducha? Na czym polega nasza więź z Nim?

 

Książka ta próbuje uświadomić wyznawcy Chrystusa, jak wiele może zmienić się w jego życiu, w naszym chrześcijaństwie, w naszej więzi z Jezusem, gdy postanowimy, regularnie zadawać sobie kluczowe pytania dotyczące naszej wiary, a w szczególności to: Jestem fanem, czy naśladowcą Jezusa? Książka ta jest też praktyczną refleksją autora nad biblijnymi fragmentami traktującymi o uczniostwie, zestawiona ze świadectwami życia współcześnie żyjących osób, które porzucając komfort bycia fanem, wyruszyły na drogę naśladowania Jezusa.

 

Umiłowani w Panu,
Czy i my wyruszyliśmy już w tą drogę. Dzisiejsza niedziela Miłosierdzia Bożego, która przypomina o czynie Jezusa Chrystusa, który umarł za nasze grzechy i dla nas Zmartwychwstał, abyśmy i my mogli żyć w Królestwie naszego Ojca, pragnie nam przypomnieć to, o czym tak często zapominamy: On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego sińce uleczyły was. Byliście bowiem zbłąkani jak owce, lecz teraz nawróciliście się do pasterza i stróża dusz waszych.

 

Nawrócić się do Pana, to rozpocząć nowe życie z Nim i w Nim. Zachęcam do tego, bo kto prawdziwie uwierzył, stawał się człowiekiem szczęśliwym. 

bp Ryszard Bogusz