65. rocznica śmierci Sophie M. Scholl

Jej bohaterstwo oraz niekwestionowana postawa moralna niezwykle szybko zostały zauważone przez niemieckie władze totalitarne. Wychowywała się w luterańskiej rodzinie, która dość szybko zrozumiała czym jest faszyzm oraz jakie niesie ze sobą zbrodnie. Była studentką filozofii i biologii na Uniwersytecie w Monachium. Przystąpiła do tajnej, studenckiej organizacji antyhitlerowskiej Weisse-Rose - Biała Róża, której współzałożycielem był jej brat. W lutym 1943 roku podczas kolportażu antyhitlerowskich ulotek nawołujących do porzucenia hitlerowskiego reżimu została wraz z bratem aresztowana przez Gestapo.
Na procesie wypowiedziała znamienne słowa:
"... bo ktoś w końcu musiał to rozpocząć".
W swej konspiracyjnej działalności otwarcie wypowiadała swój sprzeciw wobec zbrodniom popełnianym na ludności cywilnej na terenach okupowanych. Wyrażała stanowczy opór wobec represji oraz zagłady Żydów, otwarcie wypowiadała słowo: NIE wobec państwa, w którym nie ma wolności. Za wyznawane wartości bezpośrednio z gmachu sądu został przetransportowana na miejsce kaźni, gdzie o godz. 17, dokonano egzekucji.
Poniosła śmierć za wyznawaną miłość braterską, nawoływanie do pokoju, za pragnienie życia w wolności. Postać oraz zdumiewająca osobowość Sophii Magdaleny Scholl stała się inspiracją dla Marca Rothmunda, który wyreżyserował film pt.
Sophie Scholl - Ostatnie dni. Film ukazuje nie tylko bohaterską postawę Sophie Scholl, ale eksponuje także kwestię konsekwencji dokonywanych wyborów.
Historia życia Sophie Scholl ukazuje nam prawdę, na którą wskazywał Jezus Chrystus: Oto Ja posyłam was jak owce między wilki (Mt 10, 16). Otwarte opowiedzenie się po stronie dobra, po stronie Jezusa Chrystusa niejednokrotnie rodzi nienawiść ze strony otoczenia. Służba prawdzie niesie ze sobą konsekwencje, które z pełną odpowiedzialnością i całą świadomością poniosła Sophie Magdalena Scholl.
(xmk)