english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

Ewangelik-katolik: Kościół Ewangelicko-Augsburski a kult Marii

Jak doszło do powstania i rozwoju kultu Marii? Mariologia, czyli nauka o Marii, rozwijała się w Kościele chrześcijańskim dosyć wcześnie. Wynikała ona z dogmatu o dwóch naturach Chrystusa - Boskiej i ludzkiej. Przeciwstawiając się tendencjom jednostronnie podkreślającym tylko Boską naturę Chrystusa, przypomniano, że Jezus jest Synem Marii, w ten sposób usiłowano zaakcentować Jego człowieczeństwo. Tak postać Marii zarysowała się jakby w cieniu nauki o Chrystusie. Budziła ona szacunek i cześć jako matka Jezusowa, stawiano ją jako przykład wierzącej niewiasty (Łuk. 1,38). Takie znaczenie Marii w nauce chrześcijańskiej uznaje również Kościół Ewangelicki.


Dopiero w V wieku nastąpił zwrot w odwrotnym kierunku, zaczęto się mianowicie dopatrywać w Marii cech nadprzyrodzonych i rozwinął się niezależny kult Marii. Coraz częściej przenoszono Boskie przymioty Chrystusa na Marię. Postać Marii zaczęta coraz bardziej odgrywać własną rolę w świecie chrześcijańskim. Kult Marii rozwinął się w liturgii i w czci obrazów którym przypisywano cudowne znaczenie. Z biegiem czasu usunął on w cień kult Chrystusa. Wyciągnięto z tego wnioski dogmatyczne. Przyjęto, iż Maria jest wolna od grzechu pierworodnego, choć dopiero w XV wieku sformułowano ten dogmat, i papież Sykstus IV ogłosił święto Niepokalanego Poczęcia Marii Panny. Przyjęto też, że ona sama jest niepokalanie poczęta, choć narodziła się w sposób naturalny i uznano to za przywilej łaski Bożej. Nauczano, że możliwość tej łaski wyjednał potem Chrystus, lecz Maria już uprzednio doznała jej skutków. Tego rodzaju rozumowanie jest obce Kościołowi Ewangelickiemu. Po pięciu stuleciach dogmatyka katolicka podjęła następny krok. Jak według Ewangelii nikt nie ma przystępu do Ojca, tylko przez Syna (Jan 14,6), tak według encykliki Leona XIII roku 1891, nikt nie ma przystępu do Chrystusa, jak tylko przez Marię. W ten sposób Maria staje się pośredniczka do pośrednika. Jest to tzw. "pośrednictwo piętrowe", l ta nauka jest obca Kościołowi Ewangelickiemu. W początkach XX wieku Pius X ogłasza Marię odnowicielką zgubionej ludzkości. Chrystus przelał krew na krzyżu dla zbawienia ludzkości, ale Maria jest szafarką łaski wyjednanej w ten sposób. Benedykt XV w roku 1915 stwierdził, iż Maria cierpiała patrząc na ukrzyżowanego Syna, mamy więc prawo powiedzieć, iż Maria wraz z Chrystusem zbawiła ludzkość. Pius XII rozwinął dalej tę naukę, głosząc w roku 1943, że dzięki Marii nastąpiło wylanie Ducha Świętego, była ona bowiem wraz z apostołami obecna w Jerozolimie. Ta sama encyklika głosi, że Maria uzupełniła to, czego "jeszcze brakowało męce Chrystusa na rzecz Jego Kościoła". Dogmaty te
ogromnie pogłębiły rozdział Kościołów.


Podobnie jak w nauce o zbawieniu, rozwinęła się rola Marii w nauce o Kościele. Tu odwrócono rolę Marii i zaczęto jej atrybuty przypisywać Kościołowi. Kościół nie tylko składa codziennie ofiarę eucharystyczną, lecz dzięki Marii Kościół ofiarował Chrystusa na Golgocie. Kościół jest więc pośrednikiem do pośrednika. Nikt nie ma przystępu do Chrystusa, jak tylko przez Marię, tzn. nikt nie ma przystępu do Chrystusa, jak tylko przez Kościół. Maria jest "figurą na Kościół".


W osobie Marii Kościół jest współodkupicielem i królową niebios. Jest to podstawą dogmatu o wniebowzięciu Marii. Taki dogmat byt potrzebny, aby podnieść znaczenie Kościoła, ale jest przeciwny Słowu Bożemu, które mówi o niepodzielności Chrystusowego dzieła odkupienia i zna tylko Jego wniebowstąpienie. Jezus powiedział: "Nikt nie przyjdzie do Ojca, tylko przeze mnie" (Jan 14,6), powiedział również: "Mnie jest dana wszelka moc na niebie i na ziemi" (Mat. 28,18).


Według nauki Kościoła Katolickiego Maria jest obrazem człowieka zbawionego na ziemi przez działanie łaski. O ile w Chrystusie nastąpiło wcielenie Boga w ciało ludzkie, o tyle w Marii człowieczeństwo zostało wzniesione do nieba. Nie w Chrystusie, albo nie tylko w Chrystusie, lecz właśnie w Marii człowieczeństwo znalazło prawa w niebie. Lecz w Marii dopatruje się Kościół Katolicki nie tylko matki Jezusowej, lecz obrazu Kościoła, a więc wniebowzięcie Marii jest triumfem Kościoła. Dogmat o wniebowzięciu Marii nie ma absolutnie żadnych podstaw biblijnych - co przyznają teologowie katoliccy (Ks. E. Dąbrowski: Studia biblijne) - podstawą tej nauki są przede wszystkim tzw. apokryfy, czyli pisma pozabiblijne, "zawierające legendy, którym nie możemy zaufać", jak mówi Podręczna encyklopedia katolicka.


Również inne podstawy dogmatów mariologicznych są wątpliwe. Odnoszenie do Marii słów zwróconych do szatana: "Ona zdepcze ci głowę" (l Mojż. 3,15), jest nieuzasadnione. Właściwy przekład tego zdania brzmi: "Ono zdepcze ci głowę", a więc potomstwo niewiasty -- Chrystus. Tak wykłada te słowa również katolicka Biblia Tysiąclecia.


Słowa Ewangelii Łukasza 1,28 brzmią poprawnie: "Łaską obdarzona", a nie: "łaski pełna". Wywodzenie współudziału Marii w zbawczej męce Chrystusa z faktu jej obecności pod krzyżem jest nieuzasadnione. Stał tam i umiłowany uczeń Pana -- Jan.


Również nieuzasadnione jest twierdzenie, że Maria zawsze towarzyszyła Jezusowi. Ewangelia Łukasza 8,1--3 wymienia kilka niewiast, które towarzyszyły Jezusowi i uczniom, nie ma jednak wśród nich Marii. Kilkakrotnie znajdujemy w Ewangelii sytuacje, kiedy Jezus zaznacza wyraźnie swój dystans wobec Marii. Gdy ktoś zawołał: "Błogosławione łono, które cię nosiło, i piersi, które ssałeś", Jezus powiedział: "Błogosławieni są raczej ci którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go" (Łuk. 1127--28). Gdy powiedziano Jezusowi: "Oto matka twoja i bracia twoi, siostry twoje są przed domem". On odpowiedział: "Któż jest matką moją i braćmi? l powiódł oczyma po tych, którzy wokoło niego siedzieli, i rzekł: Oto matka moja i bracia moi. Ktokolwiek czyni wolę Bożą, ten jest moim bratem i siostrą, i matką" (Mar 3,31--35). Znane jest powiedzenie Jezusa do Marii w Kanie Galilejskiej: "Czego chcesz ode mnie, niewiasto?" (Jan 2,4). Po wniebowstąpieniu Pana Jezusa Maria nie odgrywała większej roli wśród Jego wyznawców. Wspominają Dzieje Apostolskie, iż przebywali wśród modlących się uczniów, nie wymieniają jej jednak na pierwszym miejscu, lecz po apostołach i innych niewiastach (Dz Ap. 1,13-14).


W Piśmie Św. nie ma śladów kultu Marii, twierdzenie więc Kościoła Katolickiego, jakoby kult ten istniał zawsze, jest przesadne.


Kościół Ewangelicki okazuje cześć i szacunek Marii jako matce Jezusowej i stawia ją za wzór wiary i posłuszeństwa (Łuk. 1,38). W ten sposób Kościół Ewangelicki respektuje Słowo Boże.


Natomiast Kościół Ewangelicki nie pielęgnuje kultu Marii jak to czyni Kościół Katolicki. Kościół Ewangelicki nie zgadza się na przenoszenie atrybutów Chrystusa na Marię. Kościół nasz pamięta o Słowie: "mamy Orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa (1 Jana 2,1), nie widzi więc orędowniczki w osobie Marii. Kościół Ewangelicki, zgodnie z wyraźnym słowem Pisma Św.: "On (Jezus) stał się kamieniem węgielnym i nie ma w nikim innym zbawienia, albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni" (Dz. Ap. 4, 11--12). nie może się pogodzić z upatrywaniem w osobie Marii współuczestniczki w dziele zbawienia. Kościół Ewangelicki nie uznaje też dogmatu o wniebowzięciu Marii, jest to bowiem nauka niebiblijna. Nie ma również żadnego uzasadnienia w Piśmie Św. upatrywanie w Marii obrazu Kościoła. Także teolog katolicki ks. prof. Dąbrowski odrzuca tezę, iż oblubienicą, o której mówi Objawienie św. Jana, jest Maria.


W tej sytuacji dogmaty maryjne pogłębiają rozdział między Kościołami. Teolog ewangelicki Hans Asmussen, nastawiony na ogół życzliwie do Kościoła Katolickiego, stwierdza, że nie ma drugiego zagadnienia, które lak poważnie dzieliłoby wyznania jak mariologia. Francuski teolog ewangelicki Roger Mehl używa drastycznego zwrotu, mówiąc, że w mariologii widzi rodzaj "zębatego koła, które niesie śmierć ewangelickiej wierze", i twierdzi, że w mariologii zgromadziły się wszystkie biedy katolicyzmu. Uważa też, że odrzucenie mariologii jest nieodzownym środkiem dla zapewnienia spokoju ewangelickiemu sumieniu. Dziś, w dobie ekumenizmu, unikamy tak ostrych zwrotów, przytaczamy jednak te wypowiedzi współczesnych teologów (pracę Rogera Mehla: Postawy wydał niedawno PAX). aby naświetlić różne stanowiska wobec tego problemu. Polski teolog katolicki ks. prof. S.C. Napiórkowski jest zdania, że opierając się na ekskluzywnie pojętej zasadzie Pisma Św., protestantyzm musi odrzucić teologię opartą w znacznej mierze na autorytecie magisterium Kościoła Katolickiego. A taka właśnie jest teologia mariologiczna.